Whiskey

 

Grzebie sie w studio. Fotografuje warzywa. Jedyne co mnie moze wyprowadzic z depresji ktora wyzwala u mnie fotografowanie martwej natury to sprzedanie paru odbitek tychze warzyw. Wielka pipke papryczke, ziemniaka fallusa monolusa lub mozgo kapuste od ktorej wieje wtornoscia powrotu do klasyki z ksiazek od historii fotografii. Do tego jeszcze dochodzi imbir czyli softporno dla artystycznych umyslow. Spijam kawe, rzezbie strone. Zaplanowalem pare sesji. Dwie w plenerze. Kilka w studio. Luty lub marzec. Oby sie to udalo doprowadzic do finiszu. Trudno sie tworzy gdy z calej ekipy ktora bierze udzial przy produkcji tychze zdjec, tak naprawde jedynie tobie zalezy by je robic. Trudno ludziom wiercic w glowie w ten sposob. Noszfak. Ide rzezbic dalej. Warzyw nie pokaze bo zaden ze mnie Irving Penn.
aht

Comments are closed.